<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Z warszawskich rozmwek"> 
<author_1=Wiech>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1953">
<month="2">
<date=1953-02-01>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Od dnia kobiet ona niemoebnie mnie sie zmienia, bya uwaasz pan  na zebraniu, gdzie przeprowadzia podobnie tak zwan uchwa, e samodzielnego fachu ma sie nauczy, e nie chce jako przy mu w nowym paszporcie figurowa i temu podobnie.
Jednem sowem postanowienie zrobia do budowlanej brany sie zapisa, czyli za kobiete mularkie si zosta. Jak mnie o tem powiedziaa, spojrzaem sie na ni i mowie:
- Sabcia, a moe ty wemiesz kogutka?
- W jakiem celu?
- Przypuszczalnie gwka cie boli. Musisz mie gorczkie bo majaczy zaczynasz.
Obsztorcowaa mnie jak sie naley i w dalszem cigu sie upiera, e w mularskiem fachu bdzie pracowaa.
- Na upr nie ma lekarstwa  mwi koniec kocw  chcesz domy stawia stawiaj, ale tylko parterowe.
- Dlaczego parterowe?  pyta sie ona.
- Bo na wysze pitra lokatorzy sie nie znajd.
- Z jakiego powodu?
- A z takiego, e nikt nie bdzie mia yczenia pooy sie spa na pierwszem pitrze, a obudzi si z kiem w piwnicy.
- Dlaczego ma sie obudzi w piwnicy?
- Jak sie dom zawali. Dawniej przed wojn bya instytucja, co chtnie zajaby lokal w tym domu nawet i na trzeciem pitrze, ale teraz ju zlikwidowana.
- Jaka instytucja?
- Klub samobjcw.
Wyra mnie ona w ciemie talerzem z napisem czem chata bogata i poleciaa na miasto, podobnie na jakie kursa.
Uczszczaa tam par tygodni, a koniec kocw mwi, e ma fachowe papiery i zaczyna prace na budowie.
- Zaczynaj kochanie ty moje  mwi na to  tylko uwaaj na wapno, rwno miszaj, eby ci sie zakalec nie zrobi... jak w tem ciecie co go na wita upieka.
- A paska pani, co na to?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
